Pracownia Mikromodelarstwa i Historii Wojskowej
Nawigacja
Strona Główna
O nas
Forum
Artykuły
Linki
Galerie
Download

Szukaj
Kontakt
Obrazek dnia

Remont Pracowni i po Remoncie
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
45 lat PMiHW
Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 135
Najnowszy Użytkownik: PawelD
40 lat PMiHW
Facebook
Martola
Strategie
Reko
Bitwa lotniczo morska 28.02.2015 r
W minioną sobotę, po stosownym okresie przygotowań, szkoleń i ćwiczeń przeprowadziliśmy całkiem duże i dość trudne przedsięwzięcie. Brały w nim udział dwie strony: zespoły Cesarskiej Japońskiej Marynarki Wojennej, oraz jednostki USN.

Kaga i Akagi Eryka i Wiktoria

Strony przygotowały mapy, na nich była zaznaczona wyspa należąca do jednego z archipelagów, na którym trwały walki lądowe. Tak Amerykanie, jak Japończycy postanowili „uprzykrzyć” życie przeciwnikowi. Chodziło /koncepcyjnie/ o spotkaniowy bój eskadr dysponujących lotniskowcami. Strony liczyły się z taką możliwością, jednak nie znały żadnych szczegółów. Scenariusz podawał, że spodziewana jest ingerencja lotnictwa pokładowego, npla należy odszukać, uprzedzić, nalotom na siły własne zapobiec, a lotniskowce wroga odnaleźć i zniszczyć, a co najmniej wyłączyć z akcji.

Niszczyciele Japońskie z Krążownikiem Jintsu.
Tokio Express...


Strony nie znały swoich sił, ani wyjściowego położenia. Miały informacje pogodowe i bieżące dotyczące działań na lądzie. Mogły jedynie domyślać się, jakich jednostek może użyć przeciwnik. Tak naprawdę dość wyrównane siły postawiłem do dyspozycji tak dla CJ jak dla USN. Było po dwa uderzeniowe lotniskowce, była eskorta krążowników, były niszczyciele. Mapa, kursy, loty, plan akcji wszystko to „posadziło” dowódców do poważnego „główkowania” i jak szybko się okazało obie strony odmiennie podeszły do wykonania. Japończycy oba swoje Lotniskowce (Kaga i flagowy Akagi) trzymali razem, dając im eskortę z lekkiego krążownika Naka i 4 niszczycieli typu Kagero. Natomiast jako odrębny zespół detaszowali krążowniki ciężkie Nachi i Haguro w osłonie drugiej flotylli niszczycieli (cztery jednostki + flagowy lekki krążownik Jintsu). Zespół poszedł ostro wprzód. Amerykanie stworzyli dwa TF. W pierwszym Enterprice z krążownikiem Helena i czterema niszczycielami poszedł na zachód od wysp, w drugim Hornet, również z krążownikiem /ciężki Houston/ i czterema niszczycielami kierował się na północny zachód od wschodu mijając archipelag. Przy jasnym poranku /start akcji od 6.00 rano/ i wietrze wiejącym z zachodu zapowiadało się dość ciekawie. Dobrym posunięciem ze strony Japończyków było natychmiastowe wysłanie maszyn rozpoznawczych, katapultowanych w tym celu z krążowników. Z nieznanych powodów nie zrobili tego Amerykanie. Szybko natomiast wykryli zbliżające się maszyny i poderwali dla ich odpędzenia/strącenia dyżurne myśliwce Wildcat. Ale, oba zespoły USN zostały szybko wykryte. Pościg myśliwców za uchodzącymi maszynami rozpoznawczymi Japończyków doprowadził do szybkiego zużycia paliwa i amunicji w aż dwu dywizjonach myśliwców. Uciekające na oślep maszyny Japońskie nie pomyślały, że niechcący „naprowadzają” Amerykanów nad własne jednostki.

Okręty Kuby

Tak doszło do wykrycia zespołu Japońskich ciężkich krążowników. Kuba, prowadzący Enterprice nie szedł pod wiatr czym pozbawił się możliwości szybkiego poderwania swych sił powietrznych. Natomiast nad lotniskowiec Jaśka nadleciała potężna wyprawa Vali i Kate w licznej osłonie Zer. Było po bitwie. Taktycznie Japończycy pokazowo wręcz „załatwili” „Amerykanów. I choć dowódcy lotnictwa pokładowego po obu stronach stanęli na wysokości zadania /Mateusz + Wiktor II/, to jednak para dowódców Japońskich /Wiktorio+ Eryk/ wypadła zdecydowanie lepiej od pary Amerykańskiej /Kuba + Jaś/. Przy takiej akcji obaj z Mariuszem mieliśmy co robić. Stała kontrola map, meldunki, rozpoznawanie, nasłuch radiowy, sprawdzanie prawidłowości naniesień na mapie kursów, godzin, wysokości etc. naprawdę nie pozwoliło się nam nudzić…

Okręty Jaśka

Dla szeregu uczestniczących w tej akcji była to pierwsza pełnowymiarowa i duża akcja. Trudne i złożone przedsięwzięcie. Umieli sobie jakoś poradzić, choć „ogarnięcie” wielu czynników na raz okazało się trudne. Mniej było na szczęście kłopotów z systemem i zasadami, a, że taktycznie wyszło blado u Amerykanów… Cóż, praktyka czyni mistrza… Reszta w tym dniu pochłonięta była makietą w „16” – tu pochwała dla Daniela, Stefana, Miśka… Muszka, Mateusz i consorces siedzieli przy modelach i złościło ich, że admirałowie Pacyfiku byli momentami zbyt głośni. Przestroga na przyszłość. Gratuluję wojującym i stopy wody pod kilem.


Pozdrawiam, Instruktor
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.