Pracownia Mikromodelarstwa i Historii Wojskowej
Nawigacja
Strona Główna
O nas
Forum
Artykuły
Linki
Galerie
Download

Szukaj
Kontakt
Obrazek dnia
Komnata dla drużyny...
Hackenberg
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
40 lat PMiHW
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 124
Najnowszy Użytkownik: Sylwia Kubiszak
Facebook
Reko
Martola
Strategie
ARDENY 16. 12.1944 i … sierpień 2016, wakacyjny?? Też!


W Ardenach kiedyś już byłem. Wówczas to był masyw Eifel, dziś leżący w granicach Niemiec. Ale, podczas tegorocznego wojażu, tradycyjnie rozpoczynającego się w Kolonii było „bardziej szczegółowo”. Po Szwajcarii i Włoszech pojechałem do Belgii, w Ardeny właśnie. Dokładnie tam, gdzie w grudniu 1944 roku 5 Armia Pancerna gen. Hasso von Manteufel i 6 Armia Pancerna SS Seppa Dietricha rozpoczęły ostatnią /jak miało się okazać/ wielką ofensywę na zachodnim froncie. „Stary majster” marszałek Gerd von Rundstedt w ramach planu „Wacht am Rein” (straż nad Renem) rozpoczął operację „Herbstnebel”-jesienna mgła. I dlatego „16 grudnia o godzinie 5.30 na pierwszą pozycję całego pasa obrony 8 korpusu 1Armii Amerykańskiej spadł grom – nie tyle z jasnego, ile właśnie z bardzo zachmurzonego i zamglonego – nieba… Grom ten objawił się w postaci absolutnie nieoczekiwanych, zmasowanych ześrodkowań ogniowych wszelkiego kalibru artylerii [w tym 1900 luf artylerii ciężkiej (sic!!)], moździerzy i dział pancernych, oraz nebelwerferów. W ślad za ześrodkowaniami ogniowymi, pod ich osłoną i przy ich wsparciu wyruszyło do ataku z lasów, osiedli, zza wzgórz i ukazało się spoza mgły kilkanaście zgrupowań uderzeniowych. W wielu miejscach razem z piechotą, albo tuż za nią zajazgotały gąsienicami i zagrzmiały lufami dział czołgi i działa pancerne. Rozpoczęła się trwająca okrągły miesiąc bitwa w Ardenach.” /Franciszek Skibiński: ”O sztuce wojennej na północno-zachodnim teatrze działań wojennych”./


Główny plac w Bastogne



Nie będę tu opisywał przebiegu słynnej bitwy /do poznania owego „przebiegu” szczerze zachęcam!!!/, choć zamierzam klika razy do jej szczegółów nawiązać. Ale trasę swojego przejazdu wybrałem tak, by „odwiedzić” wszystkie te miejscowości, miejsca i tereny, na których bitwa się toczyła… Niezwykłe przeżycie! Wjeżdżając w Ardeny czułem się trochę jak dowódca szpicy pancernej 1 Dywizji Pancernej SS Leibstandarte Adolf Hitler Jochen Peiper!! Ten „skubaniec”, (co by się o nim nie mówiło) był na owe czasy „właściwym człowiekiem na właściwym miejscu”. Cel akcji Niemców był dalekosiężny…. Rozciąć ugrupowanie aliantów, zaskoczyć uderzeniem w pasie terenu, z którego nikt niczego nie będzie się mógł spodziewać, pójść rajdem pancernym na Mozę /między Huy a Liege/, dotrzeć do rejonu Antwerpii, „zamknąć w worku” północną część wojsk alianckich i urządzić im drugą Dunkierkę!! Ambitnie!! I wydawało się, że -z wielu różnych względów- ten nadzwyczajny plan się rzeczywiście może udać!! W pomysł ofensywy wkomponowano mnóstwo niezwykłych zabiegów. W grudniu 1944 roku, kiedy wydawało się wielu, że wojna dla Niemiec jest nieuchronnie przegrana, w czasie nielotnej pogody(?) zrzucono silny desant spadochronowy pod dowództwem pułkownika von der Heydta, wysłano za linie alianckie tzw. kompanię Stielau (od nazwiska dowódcy) - kilkanaście patroli na jeepach, w mundurach amerykańskich, samych specmanów znających angielski z zadaniem przestawiania kierunkowskazów, likwidowania łączników i gońców, czynienia zamieszania i wprowadzania w błąd oraz minowania. Ba, w ramach sił pancernych użytych w natarciu znalazła się tzw. 150 Brygada Pancerna. Jednostka wyposażona w masę zdobytego sprzętu alianckiego, oczywiście wsparta właściwym sprzętem czysto niemieckim, za to ucharakteryzowanym na aliancki /słynne Panthery „udające M10/. Jak do tego dodamy np. tzw. „Sylwestrowy” nalot Luftwaffe na alianckie lotniska i skasowanie blisko tysiąca alianckich maszyn w jednej akcji, kiedy uświadomimy sobie, że w wyłom ardeński Niemcy wbili się na głębokość 130 kilometrów, kiedy na Schnee Eifel dwa pułki US Army poszły do niewoli, to w dużym skrócie można rzecz: działo się!! Skoro sam Winston Churchill prosił towarzysza Stalina o pomoc.. To, że alianci dali się zaskoczyć jak dzieci w tej fazie wojny, że dostali potężnie w „d”, że –szczególnie amerykańscy generałowie- nawet nie chcieli słuchać o jakimkolwiek wycofaniu, nawet taktycznie uzasadnionym, po kompromitacji na Schnee Eifel, że wiele „nawywijały” rzezimieszki z kompanii Stielau /nimi, jak i 150 Pz. Brigade dowodził słynny Otto Skorzenny/.. „Strach miał wielkie oczy i spowodował mnóstwo dodatkowych trudności i tarć w alianckim dowodzeniu. Wartość tych trudności można by wyrazić w konkretnych, a niemałych parametrach zmarnowanego czasu, sił i środków!” (ibidem).Po osi pancernego rajdu Jochena Peipera pojechałem więc przez Malmedy, St. Vith do Stavelot, (trasa natarcia 6 Pz. Armee SS), byłem w Bastogne, otoczonym przez Niemców von Manteuffla i bronionym przez całą bitwę /między innymi przez 101 US Para Div. gen Maxa Taylora „Krzyczące Orły”, ale, zanim ten „zeskoczył do swoich”, bronił Bastogne gen. Mc. Auliff/ z pomocą zaopatrywania z powietrza, byłem w Houffalize i Malmedy.


Panthera w Houffalize


W samym Bastogne, poza Muzeum, tuż obok jest niezwykły postument poświęcony poległym Amerykanom. Mardasson Memorial. Ma kształt Pentagonu, na jego konstrukcji wypisane i umieszczone są wszystkie dywizje US Army wojujące w Europie wraz ze swymi emblematami, są podane wszystkie amerykańskie stany z których dywizje pochodziły, jest też krypta (różno wyznaniowa) dla uczczenia poległych, ku ich czci i pamięci.
Jak jeździ się po Ardenach, niemal w każdym miasteczku jest większe lub mniejsze muzeum, w wielu miejscach stoją „pamiątki”: Sherman w centrum Bastogne, popiersie gen. Mc Auliffa, Panthera w Houffalize itd.. Kiedy rozpaczliwie broniący się w Bastogne Mc Aulife dostał propozycje kapitulacji odpowiedział Niemcom jednym słowem: nuts! /różne brzydkie rzeczy to znaczy…/. Dlatego na głównym placu Bastogne pstryknąłem kilka fotek. Co druga knajpka, hotel, sklepik czy bar nazywa się Nuts. Raczej wiadomo dlaczego.
Zdecydowanie zachęcam do poznania historii tej niezwykłej bitwy mając nadzieję, że ten materiał zdoła Was do tego nakłonić. Instruktor 

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.