Pracownia Mikromodelarstwa i Historii Wojskowej
Nawigacja
Strona Główna
O nas
Forum
Artykuły
Linki
Galerie
Download

Szukaj
Kontakt
Obrazek dnia
Luftwaffe i U-booty
Tonące Olbrzymy w MT PKiN 10.2015
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
40 lat PMiHW
Użytkowników Online
Gości Online: 1
Użytkownicy Online: markiewicz02

Zarejestrowanch Uzytkowników: 114
Najnowszy Użytkownik: Niko
Facebook
Reko
Martola
Strategie
Empire. Bitwa z dawna wyczekiwana…

Kiedy w połowie grudnia pokazami i warsztatami dla szeregu szkół kończyliśmy zajmowanie się okresem wojny XXX letniej moi wiedzieli, że następnym czasem, który przykuje uwagę dowódców będzie Empire. Czasy wielkiego cesarza francuzów mają w KH PMiHW specjalnych zwolenników, ba, można by rzec: wyznawców. Należało dokonać wprowadzenia, przypomnienia, prezentacji sił zbrojnych. Omówić zasady mobilizacji, szkolenia. Przedstawić doktryny, zaprezentować obowiązujące u nas przepisy. Tu też było wiele czasu poświęcone na organizację i rodzaje sił zbrojnych w –przede wszystkim- pięciu mocarstwach. Francja, Rosja, Austria, Prusy, Anglia. Przy okazji, oczywiście wojska „tych mniejszych”, a jakże ważnych, choćby: Księstwa Warszawskiego, Królestwa Italii, Bawarii, Saksonii, Szwecji…Ruszyły natychmiast szkolenia, manewry, prezentacje i bitwy –nazwijmy to- szkoleniowo laboratoryjne. Tak odbyło się starcie pieszych formacji Bawarii i Anglii, tak starły się ze sobą pułki kawalerii Austrii i Francji, tak –również” laboratoryjnie”- odbyła się bitwa z użyciem wszystkich rodzajów sił zbrojnych pomiędzy korpusem Austriackim a Francuską dywizją piechoty. „Laboratoryjnie”, bo na płaskim, odkrytym terenie, bez „mapowego” przygotowania, z wystawieniem wszystkich sił i z prostymi celami, oraz stosunkowo niewiele wymagającymi od prowadzących postawionymi im zadaniami. Ale, jednocześnie zostało uzgodnione, że 14 stycznia w sobotę odbędzie się bitwa Z prawdziwego zdarzenia. Miały o tym przesądzać różne czynniki. Nowo szkoleni i przygotowywani dowódcy –nazwijmy ich: „młodej generacji” mieli się zmierzyć w akcji z doświadczonymi pracownianymi wygami… Stronę wyspiarzy miał poprowadzić i dziarsko to zrealizował Misiek Andrzej W. Chęć wejścia do akcji po tej stronie zadeklarowali i wykonali Wiktorio, Eryk i –oczywiście- Johny. Francuzów poprowadził do akcji Krzyś, ale dostał niezwykle potężne wsparcie dowódcze w znakomicie wyszkolonym i doskonałym dowódcy- Pawle G.; grono prowadzących dopełniali tu Kuba, Łukasz G. i Łukasz Z. Nieco „kibicująco” uczestniczyli Alek i Ignac.. A było co prowadzić. Na szerokim froncie, w terenie makietowym o długości ponad siedmiu płyt wystąpiły poważne siły. Francuski Korpus Armijny o dwu dywizjach piechoty, dywizji kawalerii mający łącznie 12 armat vis a vis Korpusu Angielskiego o czterech brygadach pieszych, trzech brygadach jazdy również wsparty 12 lufami artyleryjskimi. Hiszpania, rok 1809…Były jednak w tym zestawieniu sił pewne niuanse. Francuzi mieli w swoim składzie pół baterię ciężką, dwie baterie piesze i pół baterię konną. Anglicy dysponowali pełną baterią ciężką i dwiema bateriami pieszymi. Lekko w tej broni przeważali..


Dowódcy Anglików w akcji

Podobnie było w kawalerii, której więcej było po stronie wyspiarzy a wsparte to było istnieniem pułku jazdy ciężkiej. Francuzi posiadali jazdę lekką i liniową. I tu więc istniała pewna korzyść strony Angielskiej. Ale, w liczbie bagnetów przeważali już Francuzi, nieznacznie, ale jednak. Tylko, przewaga ta była o tyle iluzoryczna, że była z nawiązką rekompensowana jakością. W szeregach angielskich był bowiem słynny pułk Rifles, super strzelców, były regimenty Higlanderów, były Regimenty Grenadierów Gwardii… Nie wolno było w żadnym razie nie docenić takiego przeciwnika…. Poznałem przed akcją plany stron, oraz zadania poszczególnych komponentów sił przydzielonych konkretnym dowódcom. Zapowiadało się ciekawie. Specyficzne zadanie miał Andrzej Misiek W. Trzej podlegli mu oficerowie nie byli mu znani z akcji, a powierzył im konkretne i poważne tak zadania jak siły. Wiktorio dostał jednostki angielskiego prawego skrzydła z pasywnym zadaniem bezwzględnego powstrzymania wszelkich francuskich działań zaczepnych. W centrum stanął ze swą brygadą /trzy pułkową/ Eryk, rozwinięty tuz przy siłach głównych samego Miśka. Lewe skrzydło dostał Johny z ostro ofensywnym zadaniem złamania skrzydła Francuzów i podjęcia rolowania sił w kierunku centrum. Dowódcy obu stron przed bitwą nie znali swych przeciwników. A wypadło tak, że Francuskie lewe skrzydło poprowadził doświadczony Paweł mając u swego boku Łukasza G. i dalej do centrum Łukasza Z. Prawe skrzydło i formacje centrum wraz z odwodami objął sam Krzyś wkomponowując w środek swego ugrupowania jednostki podlegające Kubie, w tym baterię artylerii. Tak więc Johny miał swymi ulubionymi Angolami nacierać na Krzysia, Wiktorio powinien zdołać obronić się przed Pawłem i Łukaszami… Na szeregu fotek da się większość dostrzec, polecam..Ja skupiłem się na roli sędziego, rozjemcy i nadzorującego prawidłowość wykonywanych i realizowanych działań. Szybko wyszła ogromna przewaga doświadczenia i umiejętności dowódców starszej daty. Po pierwsze niemal od razu rozpoczął się proces dezintegracji i eliminacji angielskiej artylerii. Baterie skrzydłowe niemal znikły, przy czym ta podległa pod Wiktoria niczego nie zdołała dokonać. Ułożyło się tak, ze tam gdzie francuzi chcieli przewagę osiągnąć zderzyli się z jakościowa i ilościową przewagą Anglików (10/w tym 4 ciężkie!/ do 8); tam zaś, gdzie zakładali (vis a vis Johnego), że będą słabsi ,mieli 4 do 2 na swą korzyść. Kuba tu jak się szybko miało okazać natychmiast to wykorzystał. Starcia prowadzone przez Pawła na skrzydle przeciwko Wiktoriowi szybko dały sukces /rozbicie czworoboków, wykorzystanie błędów ugrupowania npla, znakomite użycie Brygady Jazdy liniowej, wykluczenia artylerii/; trudniej i ze zmiennym szczęściem szło w potyczkach stoczonych w centralnej części pola akcji miedzy lekkimi jazdami Pawła i Andrzeja, gdzie więcej sukcesów zanotowali Anlicy. Eryk długo nie mógł sobie poradzić z wyprowadzeniem i właściwym ustawieniem w bojowych szykach swoich trzech regimentów, ponosił przy tym dotkliwe i narastające straty od artylerii Kuby. Kuba tego dnia świetnie sobie poczynał. Zupełnie niezwykle potoczyło się Johnego natarcie. Do przodu poszła i „bohatersko” oderwała się od własnej piechoty lekka Brygada Kawalerii. Na polanie w głębi lasów Johny dopadł maszerujący w kolumnie batalion Krzysiowej Lekkiej Piechoty.. Zanosiło się na straszne rzeczy… Krzyś zdołał tę nawałnicę przetrwać, zadał też dotkliwe straty lekkim dragonom, po czym konsekwentnie realizując swój scenariusz i plan, wprowadzał sukcesywnie kolejne jednostki, nie tylko przejmując inicjatywę, ale doprowadzając najpierw do zupełnego zatrzymania wszelkich zaczepnych działań angielskich, ale przechodząc do zdecydowanego natarcia, które nie mogło się nie zakończyć sukcesem. W tym czasie Misiek już zgłaszał, że czuje się przegrany, bo na jednym skrzydle padał Wiktorio, na drugim cofał się bity bezlitośnie Johny. Centrum trwało na pozycjach, ale wiadomo było, że założenie „przetrwać uderzenie i przejść do kontrataku” jest już dla anglików nierealne. A nacisk na wszystkich trzech odcinkach narastał. Wygrali Francuzi, co sądzę jest efektem bardziej spójnej współpracy, dobrego zrozumienia między –szczególnie- Panami Krzyś-Paweł-Kuba.
Brawa należą się Łukaszkowi Z. Byłem szczerze zdumiony widząc jego Pułk Piechoty liniowej w centrum pola walki, przed lufami dwóch baterii artylerii w zupełnie dobrej kondycji. Słyszałem strofowania Pawła, skuteczne, jak wyszło…
Pochwalić muszę cały skład osobowy biorący udział w tym przedsięwzięciu. Bo i zdyscyplinowanie, punktualność, współpraca oraz WYTRWANIE W NIEZWYKLE NIEPRZYJEMNYCH WARUMNKACH OTOCZENIA (dwa bale maluchów ogłuszające wrzaskiem, kompletny pieprznik w całym budynku i „występy” części kadry MDK nie pomagały). A zdołaliśmy do kilka minut po piętnastej bitwę odbyć, złożyć, spakować wojska Miśka i omówić oraz ocenić przebieg. Bitwa dała mnóstwo wiedzy, dodała pewności siebie wielu jej uczestnikom. I bardzo dobrze! Teraz przed nami poznanie sił Rosjan i Prusaków, starcia szkoleniowe i kolejna, duża bitwa, tym razem przeciwko siłom Koalicji. Dziękuję i gratuluję uczestnikom, Panom Dowódcom. Instruktor

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.