Pracownia Mikromodelarstwa i Historii Wojskowej
Nawigacja
Strona Główna
O nas
Forum
Artykuły
Linki
Galerie
Download

Szukaj
Kontakt
Obrazek dnia

PMiHW + GRH na festynie z okazji dnia dziecka w parku Sowińskiego 2010
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
40 lat PMiHW
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 115
Najnowszy Użytkownik: AnetaKowal
Facebook
Reko
Martola
Strategie
Zakończenie bitwy, omówienie

Czwarta odsłona starcia na zachodnim froncie latem 1916 roku, Zupełnie nieudana ofensywa sił Ententy. Krótko mówiąc zespół w składzie: Wiktorio (ANZAC), Eryk (Francuzi), Dorian i Łukasz (GB) oraz Johny (lotnictwo F i GB) absolutnie nie stanął na wysokości zadania. Kiepski plan. Mało przewidywania. Brak koordynacji, złe rozmieszczenie, podporządkowanie i źle wskazane cele artylerii (na skutek czego niemal dwukrotna przewaga ilości dział już pierwszego dnia rozpłynęła się w niebyt…), nadto upadek ducha walki i fatalne wytracenie sprzętu mechanicznego. Na dodatek wręcz makabrycznie wypadły dwie akcje lotnicze. Klęska z gigantycznymi stratami wyprawy brytyjskiej pierwszego dnia i z zaskoczenia (!) (nikły efekt za cenę utraty czterech z sześciu użytych maszyn bez przeciwdziałania ze stromy lotnictwa państw centralnych!), druga, francuska, drugiego dnia i również z zaskoczenia.
Z czterech maszyn dwie (bombowe) giną bez osiągnięcia celów i również bez przeciwdziałania ze strony sił powietrznych państw centralnych, dwie myśliwskie … uciekają! Na tle nocnego u udanego „napadu” bombowych Goth – tragedia.
Zupełnie inaczej wyglądało to po stronie rozsądnie skomponowanej i zestawionej współpracy w zespole dowódczym państw centralnych. Angel, Kuba, Alek, Maciek, Ignac wiodący Niemców i Krzyś na lewym skrzydle z jednostkami A-W… Artyleria w dwu zgrupowaniach. Jedno-zdecydowanie nastawione na przyjęcie potencjalnie atakującego npla na „linii śmierci”. Drugie - z ewidentnym i konsekwentnie realizowanym zadaniem wykrycia i zniszczenia środków ogniowych Francji i GB. Oba pracujące jak szwajcarskie zegarki… Gdy w nocy „centralni” przegrupowali swe siły szykując się do przeciwuderzenia jego wykonanie stało się „bułką z masłem”. Pozbawione wsparcia artyleryjskiego siły ANZAC (decyzja własna dowództwa od początku!!!) natychmiast podjęły odwrót z no mans landu w środkowej części pola walki (przed siłami Kuby). Zdecydowane natarcie Krzysiowego kontyngentu A-W spowodowało sukcesywne załamanie i odwrót jednostek brytyjskich Doriana i Łukasza; podobnie „ruch w przód” sił Angela, Alka, Macka i Ignaca zepchnęło niczym walec drogowy francuzów Eryka, później u Łukasza.
Mimo braku sukcesów po stronie Ententy należą się komplementy Dorianowi - pierwszy raz samodzielnie w dużej akcji prowadził tak duże siły, oraz Łukaszowi za dzielną postawę i widoczne zaangażowanie. Tych cech nie da się przypisać ani do Wiktoria, ani do Eryka. Eryk przyznał, że przerosła go liczba podporządkowanych sił francuskich. Po prostu dla niego było to za dużo. Jest też faktem, że tak Francuzi, jak GB zdecydowaną większość mas swojej piechoty zachowali na głębokim zapleczu. Praktycznie nie skorzystali ze swej przytłaczającej przewagi liczbowej w sile żywej. Jeśli więc weźmie się pod uwagę: złe akcje powietrzne, utratę przewagi ogniowej i artyleryjskiej, oraz wspomniane nie wykorzystanie liczby to niby z czego miałby wziąć się sukces działania?! W dodatku, o ile pozycje państw centralnych były przygotowane z założenia do obrony na odcinku na którym akcję realizowaliśmy, o tyle pozycje GB, ANZAC, i Francuzów były wyjściowymi do ataku nie obronnymi. Stąd przeciwnatarcie państw centralnych drugiego dnia szło jak w masło i bez strat od nie istniejącej już artylerii Ententy. Dlatego bitwę uznaliśmy za absolutnie rozstrzygniętą na korzyść centralnych.


Fajnie, że swoje pierwsze bojowe sukcesy na pierwszo wojennym polu walki odnieśli najmłodsi: Ignac –zaliczył zestrzelenia francuskiego bombowca, sic, uff – brawo. Alek, który pięknie podpowiadał i wspierał działanie właśnie Maćka i Ignaca, A całą trójką ciepło, cierpliwie i sympatycznie „opiekowali się” doświadczeni tak Angel jak Kuba. Tu należy tez dodać, że skład dowódców stron –chcąc zachować obiektywizm – nie był równy. Doświadczeniu Angela dowódcy Ententy niewiele mieli do przeciwstawienia, Krzyś doskonale i niezwykle rozsądnie i planowo „ciągnął” siły A-W, nawet Kuba (teoretycznie równy wobec Wiktoria czy Eryka) stanął na wysokości zadania, uniknął wszelkich błędów co razem skutkowało niezaprzeczalnym sukcesem jednej strony. Z przykrością muszę podkreślić niedopuszczalnie nikłe zaangażowanie – obiektywnie dobrego przecież – Johnego. To kładło się cieniem na poczynaniach Ententy i było brzydkim przykładem –dawno nie widzianym na naszych polach bitew (!) niestosownej postawy dowódcy.
Janku, nigdy więcej, proszę, tak nie rób!!!
Jest jeszcze jeden obszar. Bitwa, w której wzięło udział dużo powyżej trzech tysięcy figur, prowadzona na całej szerokości i na dużej głębokości powierzchni sali dała na m solidnie „w kość”. Była trudna wymuszając ekwilibrystyczne wręcz poczynania przez okrągły miesiąc. By się dostać do strefy stołów modelarskich należało niemal fruwać! Naprawdę współczuję wszystkim i dziękuje za cierpliwość i wyrozumiałość. Obawiałem się o potencjalne straty w figurach i modelach. Poza nieładnym postępkiem Janka z samolotami (nie zgłoszenie uszkodzenia reprezentacyjnego modelu!!!, część znaleziona dzięki spostrzegawczości Leona-osobne dzięki) przynajmniej nie wiem nic o innych stratach. Może udało się ich uniknąć – w co chce szczerze wierzyć!
I ostatnia kwestia. Składanie bitwy. Tak w zakresie użytych wojsk jak elementów wystroju terenu. Są tacy, którym pragnę podziękować za zaangażowaną i odpowiedzialną postawę, staranne i bez zbędnego napominania chowanie wszystkiego gdzie trzeba. Ale, niestety, co urąga naszym stałym zasadom i postawom, są i tacy którzy nie dorośli do prawa udziału w bitwach w żadnym charakterze! Tych przestrzegam, bo szybko może się okazać, co ich zapewne niemile zdziwi, że zabraknie dla nich miejsca w składach dowódców w nadchodzących kolejnych starciach.
Przypominam więc obowiązującą regułę: bierzesz pudło z daną formacją do akcji, bez względu na to, czyja ona jest – zrób sobie fotki!. Zachowaj, a podczas chowania po akcji korzystaj z takiej ściągawki!! Gratuluję wygranym i cieszę się, żeście się wszyscy dużo w tej akcji nauczyli. Instruktor.

Komentarze
markiewicz02 dnia marzec 26 2017 23:45:06
Chłopaki musi się skończyć przechodzenie na pracownię jak fo burdrlu i podejście do bitew jak 6 latek z gownem w gaciach,, to chce a tego nie chce a jak bitwa idzie źle to albo nie przjde bo czemu nie albo spieprze innym zachowując się jak pizda". Ogarnijcie się a ogarnięty dziękuję. Jeśli macie przedstawiać podejście opisane na górze to weźcie nie przychodzcie bo odbieranie zaangarzowaanym chęci.
angel dnia marzec 28 2017 03:29:49
Rozumiem twoje nastawienie Kuba, ale ocenzuruj swój wpis, bo to forum publiczne i nie jesteśmy jedynymi osobami, które to czytają smiley bo można napisać to samo bez zbędnego "rzucania mięsem"...
markiewicz02 dnia marzec 28 2017 22:37:48
Sorry. Masz rację
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.